środa, 27 stycznia 2010

Ludwik Jerzy Kern – „Dwie Kozy”

.
 Były dwie łąki gdzieś koło Jasła,
 Dzieliła je wartka struga;
 Na jednej jedna koza się pasła,
 Na drugiej pasła się druga.
 Słońce świeciło wprost niesłychanie
 Na lewym brzegu i na prawym –
 Kozy zajęte były szczypanie,

 Szczypaniem zielonej trawy.
 I wszystko byłoby doskonale,
 Ale:
 Koza z lewego brzegu spojrzała
 Na trawę brzegu prawego
 I odtąd swoją szczypać przestała,
 I tylko tamtą szczypać by chciała,
 Że niby coś smaczniejszego.
 Nie na tym jednak koniec. O, zgrozo!
 To samo stało się z drugą kozą!
 Zazdroszcząc jedna drugiej, sąsiadki
 Zeszły się w połowie kładki.
 I tu zaczęły się spory długie,
 Tak długie, że trudno je opisać wierszem.
 Pierwsza nie chciała ustąpić drugiej,
 Druga nie chciała pierwszej
 Każda z nich miała swoje powody,
 Aż razem wpadły do wody.

 Tak to je spotkał tragiczny los, ach!
 Płaczę, ilekroć wspominam.
 Bo nie zostało nic po kozach,
 Prócz wiersza, co tak się zaczyna:
 Były dwie łąki gdzieś koło Jasła,
 Dzieliła je wartka struga;
 Na jednej jedna koza się pasła,
 Na drugiej druga.


Za: Antologia bajki polskiej, Wrocław 1982 

niedziela, 24 stycznia 2010

Andrzej Nowicki - "Płaczący Żubr"


 Żył raz sobie żubr,
 Co płakał jak bóbr.
 A bóbr chociaż łkał,
 Tak jak suseł spał.
 Suseł gdy wpadł w gniew,
 Tak ryczał jak lew.
 Lew rycząc zwykł
 Głodnym być jak wilk.
 Wilk choć z głodu kisł,
 Chytry był jak lis.
 A lis, jak chce traf,
 Dumny był jak paw.

 Paw, zdarzyło to się,
 Uparł się jak osieł.
 Osieł zaś był znów
 Powolny jak żółw.
 Żółw, jak wyznał mi,
 Był jak osa zły.

 Ta osa niemiła
 Żubra użądliła
 I dlatego żubr
 Tak płakał jak bóbr.


Za: Antologia bajki polskiej, Wrocław 1982 

poniedziałek, 16 listopada 2009

Andrzej Nowicki – „Monolog Cyrkowego Lwa”

 .
Tak wytresowałem mojego pogromcę,
Że wystarczy mu jeden moich oczu błysk,
Jedno moje spojrzenie magnetyzujące – 
I już wkłada swą głowę w mój rozwarty pysk.

Potem zwykła rutyna: wydaje dwa ryki
Dla łaknącej dreszczyku cyrkowej publiki
I łapą znak mu daję. On to hasło zna –
Ma teraz wyjąć głowę i kłaniać się ma!

Więc się kłania. Szaleje cyrk. Oklaski, brawa...
Na niego spływa cała z mojej łaski sława,
Lecz ja jestem ponad to. Bo ja jedno wiem:
To nie on mnie – ja jego dnia pewnego dnia zjem!


Za: Antologia bajki polskiej, Wrocław 1982 

niedziela, 15 listopada 2009

Andrzej Nowicki - „Bajka o Morale”

 .
 Morał błądził po mieście  
 Wychudły i blady,
 Jakoś nie mógł się zmieścić
 Do żadnej ballady.


 Różne słyszał melodie,
 Różne słyszał pieśni –
 Ale nigdzie wygodnie
 Nie mógł się pomieścić.

 Na nic dźwięki gitary
 Z ulic, kawiarń, piwnic...
 Nagle poczuł się stary,
 Śmieszny i naiwny.

 Inni dzisiaj panowie,
 Inne dzisiaj panie,
 Inne dzisiaj posłowie
 I inne przesłanie. 


 Gdziekolwiek się pojawił,
 Słyszał: – nie ta pora!
 Ni uczy nas, ni bawi
 Wyświechtany morał.


 I morał gasł pomału...
 Stwierdzić muszę z żalem,
 Że zabrakło morału
 Bajce o morale.    


Za: Antologia bajki polskiej, Wrocław 1982 

sobota, 14 listopada 2009

Horacy Safrin - "Szympans O Sobie"

.
  "Mimo ludzkie obmowy, drwiny i kalumnie,
  znam swą wartość – rzekł szympans – Małpa to brzmi             .                                                                                      dumnie!"

Za: Antologia bajki polskiej, Wrocław 1982 

czwartek, 12 listopada 2009

Ludwik Jerzy Kern - "Dziura"

.
  Zaraz za lasem we wsi Magura
  W szosie się nagle zrobiła dziura.

  Spostrzegł ją dróżnik Walenty Spinka
  Gdy robił obchód swego odcinka.
 
 "Rzuci się – mruknął – taczkę kamieni
  I dziura w równą jezdnię się zmieni!"

  I poszedł Spinka. Taczkę szykował...
  I raptem w porę się zmitygował.
 
 "Nie będzie dziury – pomyślał sobie –
  To znaczy, że ja nic tu nie robię...

  E, proszę panów, nie ma wariatów,
  Dam o tej dziurze znać do powiatu..."

  I do powiatu poszło z Magury
  Pismo W. Spinki w sprawie tej dziury.

  W powiecie bieg mu nadali. Czyli
  Do województwa je przerzucili.

  Tu znów orzekli: – Poważna sprawa,
  Niech decyduje o tym Warszawa...

  Tak,
  Bez protegi, bez kumoterstwa
  Doszło to pismo do ministerstwa.

  Przyszedł minister rano do biura,
  Zaraz mu w ręce wpadła ta dziura.

  Zwołał komisję, komisja chórem
  Orzekła: – "Trzeba zasypać dziurę..."
 
 Decyzję w księgach zaksięgowano
  I województwu zaraz przesłano.

  Z miasta do miasta, z skrzynki do skrzynki,
  Przyszła decyzja w końcu do Spinki."
 "Do
  Walentego Spinki
  Dróżnika
  (Tutaj był długi numer dziennika).
  Zaraz za lasem we wsi Magura
  W szosie powstała podobno dziura.
  Należy stan ten natychmiast zmienić!
  Weźcie, dróżniku, taczkę kamieni
  I wyrównajcie, bardzo Was proszę,
  W wyż. Wymienionym miejscu wym. szosę
                                      Minister
                          ( –) podpis nieczytelny

  W. Spinka nie był bynajmniej gapa.
  Pismo przeczytał, w łeb się podrapał
  I mruknął: "Piakrew, jak to tam na górze
  Wiedzą o każdej najmniejszej dziurze..."
 


Za: Antologia bajki polskiej, Wrocław 1982 

środa, 11 listopada 2009

Światopełk Karpiński - "Trójkąt na Wesoło"

.
  Jeden smutek z drugim smutkiem
  Spotkał się cichutko.
  I spotkania tego skutkiem
  Smutniej było smutkom.

  Poszły smutki na przedmieście,
  Między krzywe płoty,
  Coraz smutniej było w mieście
  Od mrocznej tęsknoty.

  Wtedy przyszedł trzeci smutek
  Z wszystkich najsmutniejszy,
  Miało to przeciwny skutek,
  Wprost najprzeciwniejszy.

  Bo trzy smutki smutną trójką
  Jęły tańczyć wkoło.
  I tak powstał pierwszy trójkąt,
  Trójkąt na wesoło.

Za: Antologia bajki polskiej, Wrocław 1982